Technologia staje się coraz bardziej zaawansowana, co wyraźnie podnosi nasz komfort życia i zwiększa dostępność do narzędzi, które kiedyś wymagały stacjonarnego komputera i siedzenia przy biurku. 

Jeżeli jesteś osobą mocno zainteresowaną komputerami, nowymi technologiami, zapewne radzisz sobie z adaptacją do nowych sposobów komunikacji, jesteś na bieżąco z nowinkami sprzętowymi i oprogramowaniem, bez którego sam sprzęt jest przecież nic nie warty. 

Jednak wiele osób zaczyna się w tym świecie technologii gubić.

Tempo jest na tyle szybkie, że przeciętny użytkownik przestaje się odnajdywać i zaczyna odpuszczać. Przestaje aktualizować system, bo nie wie co się dzieje, nie rozumie, dlaczego telefon czy komputer chce coś znowu zrobić a on przecież o nic go nie prosił. 

Z moich obserwacji wynika, że jest sporo użytkowników, którzy nie wiedzą, ile dobrego ich sprzęt może im zapewnić, tylko przy pomocy programów które już mają w systemie, a na widok jakiegoś powiadomienia, nawet nie chcą go czytać, tylko klikają OK, żeby się go pozbyć. A to kliknięcie OK bez weryfikacji o co chodziło, może mieć negatywne dla nich konsekwencje. Zwłaszcza gdy system poprosił nagle o hasło. 

Ci sami użytkownicy z kolei nie widzą nic złego w pobieraniu oprogramowania z internetu i instalowania go na swoim sprzęcie, bez rozeznania czy to oprogramowanie jest bezpieczne. 

Z tych obserwacji wynika jeszcze jeden smutny fakt, powiązany z poprzednim zdaniem. Sporo programów pod przykrywką bycia darmowym, zbiera, analizuje i wysyła do firm trzecich dane na nasz temat, otrzymując za to pieniądze. 

Tak, nasze dane są sprzedawane za pieniądze. 

Dbajmy o naszą prywatność w sieci, bo jest to możliwe. Trudne, ale możliwe. Dane o tym z kim rozmawiamy, jak często, na jakie tematy, gdzie bywamy, z kim się spotykamy itp. itd. stają się podstawą do profilowania nas jako konsumentów i wysyłania nam reklam, ofert, czy innego spamu. W tej sytuacji zagrożenie jest dość istotne, ale może być jeszcze gorzej, bo osoby o niecnych zamiarach, próbują nam wykraść dane do kont bankowych i okraść z pieniędzy. 

Ja z komputerami żyję od dziecka (zaczynałem z Commodore 64 ) i traktuję je z dużą dawką emocji, ale spoglądam na nie przez pryzmat korzyści jakie mi dają a nie z perspektywy gadżetu który warto mieć. Dlatego nauczyłem się zwracać uwagę na kwestie użytkowe i efekty, jakie dzięki tym maszynom mogę uzyskać. 

Tłumaczenie spraw komputerowych na język zrozumiały dla niewtajemniczonych przychodzi mi dość łatwo, więc szybko stałem się tym „znajomym informatykiem”, do którego się idzie po poradę. Przy czym, dla jasności, nigdy zawodowo informatykiem nie byłem.

Odkąd w roku 2009 przesiadłem się prywatnie z Windowsa na OS X (wówczas Snow Leopard a dzisiaj macOS Catalina) kupując pierwszy sprzęt z literką „i” w nazwie (był to iMac Late 2009, 21,5”) a z czasem iPod/iPhone/iPad, naturalne dla mojego otoczenia stało się nazywanie mnie „iDarecki”. No i dzisiaj, po 11 latach od tamtej decyzji, w końcu zebrałem się w sobie, aby zacząć dzielić się swoją wiedzą i podejściem do technologii, ale nie tylko, na blogu. 

Witam Cię więc na iDarecki.com

Co tutaj się wydarzy w przyszłości? Sprawdźmy. 

Zapraszam!

Darecki